Czy chcesz dowiedzieć się jak dalej potoczą się losy Tima? To zostań obserwatorem tej strony i często wchodź. :)









sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział 14 - tajemnica

Że biedaczka wyzionęła ducha. Niedługo później przyszli  Liza i Rick. Teraz już wszyscy klęczeli przy babci i nie mogli pogodzić się z jej ŚMIERCIĄ. W powietrzu wisiała przerażająca cisza. Słońce niczym spalona moneta przedzierało się promieniami przez kuchenne okiennice i idealnie rozświetlało bladą i bez wyrazu twarz babci Basi. Chłopiec poczuł dziwne ukłucie w sercu. Gdy cała śmietanka towarzyska poszła już do swych pokoi wydarzyło się coś niezwykłego. Nagle bezwładne ciało buni uniosło się nad ziemią i zamieniło w ciało bielutkiego i uroczego cherubinka. Usta anioła - liliputa otworzyły się i z ledwością wydusiły:
- " Jutro przeczytaj list, jest w moim 10 - wiecznym skarbie."
Tim był ciekaw co to ten skarb i gdzie się skrywa lecz babcia chciała, aby otworzył go jutro.
- No, pewnie przecież babcia Basia musiała wiedzieć o swej śmierci wcześniej, bo miała czas na napisanie listu - rozmyślał chłopak. - Czemu mi o tym nie powiedziała?
Ta ostatnia zagadka wciąż chodziła Timowi po głowie. Zaraz jednak wszystkie jego myśli rozmyły się, gdyż postać aniołka w loczkach znikła. Pozostał tylko wznoszący się wciąż w powietrzu złoty pył. Jakby na znak żałoby orchidea stojąca na parapecie zwiędła, a paląca się żarówka jarzeniówki przepaliła się. Nagle na całym świecie zerwała się burza, we wszystkich morzach i oceanach nastał sztorm i tsunami, a w parze z nim tornado. Przecież bunia Basia nie była nikim wielkim, nikim niezwykłym, chyba zwykłą bunią! Momentalnie z sufitu posypały się płatki róż.
 To nie "Alicja w krainie czarów" - powtarzał sobie w myślach Tim - ty nie jesteś w bajce, wszystko idzie gładko, jak po maśle.
 Chłopak nie wytrzymał i pobiegł czym prędzej do swojego pokoiku. Tam usiadł na łóżku i przeczytał krótki rozdział książki którą dostał od babci - "Margo" - niby dla dziewczyn, ale Timowi zawsze się podobała. Kochał on bowiem fantastykę. Wspomnienia teraz cały czas śmigały w jego mózgownicy. Chociażby to, jak czytał z bunią "Margo". Trochę świat książki pomieszał mu się po chwili z rzeczywistością i nawet stwierdził, że babcię Basię porwała zła Mona Many, która zawiozła go do zamku Zazuzizuzal na wyspie Mururu. Czy to był sen na jawie, czy zwyczajne myśli tego nie wiedział, a już jutro miał nadejść pierwszy dzień bez śniadanka buni!

2 komentarze: