
Tim wstał. Niestety był jeszcze niewyspany więc nie zbyt mu było to na rękę. Ale do szkoły trzeba było iść. Zjadł śniadanie, na które miał mozarellę z pomidorem (to co uwielbiał) i parodię kawy, którą właściwie sam zrobił. Dokończył serek i pomidory oraz zimną już inkę. Następnie wsunął piórnik i książki do plecaka i ruszył do "domu strachów" (szkoły). (...) Stanął na chwilę przed budynkiem, poparzył na ceglane ściany "męczerni" do której zaraz miał wejść. Po chwili był już w środku i patrzył aż przyjdzie Natalia. Nagle zobaczył ją daleko. Początkowo był bardzo uradowany, ale gdy zobaczył, że ona całuje się z innym chłopakiem i dodatkowo jej styl ciut się zmienił to zrzedła mu mina. Natalia - jego dziewczyna go zdradzała! Jej to nigdy by oto nie posądzał! Natomiast jej ubiór! Strasznie! Miała na sobie czarne dżinsy, czerwone, lakierowane martensy i czarną koszulkę oraz naszyjnik z trupią czaszką. O nie! To poprostu okropne! Ona spotykała się z Włodkiem! To go już przerastało. Zaraz usłyszał zza swoich pleców drwiny: "Timuś, Timuś! Biedaczysko, patrzy się jak te bezdomne psy z wielkimi oczami!". Zaraz wszyscy w śmiech. Szkoda tylko, że naszego bohatera nikt nie lubił. Zadzwonił dzwonek. Przytruptała do nich Buła i otworzyła zwinnie białe, klasowe drzwiczki. Gdy wszyscy weszli już do środka i usiedli na swoich wygodnych krzesełkach Buła powiedziała iż
mają zanotować: Subject: Animals.
- Dobrze, a teraz Malinka podaj mi proszę jak po angielsku nazywa się żyrafy i nietoperza.
- Yyyy! Proszę pani może mi pani wpisać minusa za to, żę nie umiem odpowiedzieć?
- Świetnie! To nam wychodzi już jedyneczka. Czy pannę Malinkę usatysfakcjonowała pała? Myślę, że nieźle nawet wyszło. Oooo! Średnia wychodzi aż 3.26!!! Brawo, oklaski dla panny Malinki za bardzo dobre wyniki. No to teraz zapytam o to samo możeeeee... Tima! Super.
- No to giraffe i bat.
- Świetnie.
(...) Na następnej lekcji była przyroda. Pani oddała sprawdziany. Wszyscy oprócz Natalii dostali jedynki. Ta klasa nie była dobra ani z przyrody, ani z języka polskiego. Dlatego wszyscy oblali test szóstoklasistów przyrody i spokojnie wyszli ze szkoły. Tim nie chciał już nikogo widzieć więc pobiegł czym prędzej do domu, aby ustalić z bunią ważne sprawy dotyczące magii póki nie ma rodziców. W domu usiadł na krześle w kuchni i zjadł rosół oraz naleśniczki z powidłami. Następnie poszedł usiąść na kanapie i założył ręce pod ramiona, aby pokazać, że czeka na babcia Basia coś powie.
- Dlaczego byłeś u Mandragory? - zapytała z zaciekawieniem babcia
- Najpierw porwał mnie Kiko, potem zaprowadził do czarodzieja, a tam chcieli mi wyssać wszystkie informacje o nich. Jednak ja się nie dałem i uciekłem do domku Mandragory von Mart, bo był najbliżej i tam przenocowałem. Wieczorem zobaczyłem chyba Kiko, ale był ubrany cały na czarno. Wyglądał jak nietoperz. A potem rano wróciłem do domu i resztę sama już znasz.
- Tak, tak. Goret miał rację. O nie oni już wiedzą! Wysłali również nietoperzy! Niestety Tim musimy iść do pewnego pokoju. Musimy zasymulować grypę. Chodź. Tu masz proszek różany. Musisz pomieszać go z hesbatą i wypić. No, dalej.
- Ok.
Chłopiec wypił magiczną herbatkę i nagle poczuł, że robi mu się źle.
- Nie pójdziesz przez kilka dni do szkoły,bo mam dużo informacji do przekazania. Wiesz sprawy, które niedługo zaistnią. Mam nadzieję, że przeżyjesz te męczarnie będąc chory, ale tylko tak nas nikt nie usłyszy. Dobra, wiem, że jesteś załamany z powodu Natalii, ale mam nadzieję, że w końcu znajdziesz sobie kogoś, a teraz odpocznij i odrób zadania domowe. Porozmawiamy pod wieczór.
- Dobrze. No to idę.
Tim poszedł zatem do pokoju i zaczął słuchać muzyki. Był zły i na wyniki z testu i na Natalię.