Czy chcesz dowiedzieć się jak dalej potoczą się losy Tima? To zostań obserwatorem tej strony i często wchodź. :)









wtorek, 31 stycznia 2012

Rozdział 7 - spotkanie i zadanie

Po jakimś czasie przyszedł kelner. Tim zamówił wedle życzenia Natalii i swojego dania - naleśniki z polewą czekoladową i herbatą (dla Natalii) i naleśniki z domowymi powidłami i inką (dla siebie). Po dziesięciu minutach dania zostały podane. Tim i Natalia z apetytem zjedli swoje posiłki. W końcu nastąpił punkt kulminacyjny wieczoruChłopiec w odpowiednim momencie zaczerpnął powietrza i powiedział:
- Czy chciałabyś... yy zostać moja dziewczyną?
- Taaaaaaaaaaaaaaaaaaak!!! - Wykrzyknęła Natalia.
Podeszła do uradowanego Tima i cmoknęła go delikatnie w policzek, a on zarumienił się. Jeszcze nigdy żadna dziewczyna go nie pocałowała. Po chwili Natalia usiadła już na swoim miejscu. Następnie wypili planowanego wcześniej przez Tima dziecięcego szampana.
Pod wieczór Tim odprowadził Natalię do domu i później wysłał jej miłego smsa. Gdy wrócił do domu odrobił zadanie domowe i poszedł zobaczyć się z babcią.
- Cześć wnusiu! - powiedziała uradowana staruszka widząc Tima.
- Hej buniu! - odrzekł Tim. - Chciałem właśnie dzisiaj przy tobie otworzyć  znalezioną przed kilku laty szkatułkę.
- Dobrze, zatem otwieraj. - odparła po chwili namysłu bunia Basia.
Tim postawił szkatułkę na bardzo starej z wieloma ozdobami komodzie babci. Następnie wyjął kluczyk i wsadził do specjalnej dziurki. Westchnął i pochwili przekręcił kluczyk. Powoli otworzył wieko pudełka. W środku zobaczył jakiś przedmiot owinięty papierem i owiązany rafią. Odwiązał malutką kokardkę i zobaczył...mały zwinięty papierek, troszkę pożółkły. Rozwinął karteczkę i zobaczył kolejny list zaadresowany do niego. Po chwili przeczytał na głos, aby babcia również o wszystkim wiedziała:
"Drogi Timie!
To my znów piszemy. Chcielibyśmy powiedzieć, że pewnie niedługo zaczną się Twoje przygody. Dobre i złe. Mamy nadzieję, że domyślasz się kto pisze. Pewnie już od jutra zaczną przytrafiać Ci się różne nie miłe rzeczy. Mamy nadzieję, że nadal chcesz nam pomagać. Idź pod najbliższe drzewo w ogrodzie i zacznij kopać dziurę znajdziesz tam wskazówek kilka mamy nadzieję, że nie spotkasz wilka. Po przeczytaniu naszej wiadomości natychmiast ją spal w kominku lub na ognisku.
                                                                                                                          Do zobaczenia,
                                                                                                                        Twoi znajomkowie

Tim po przeczytaniu listu był tak zaciekawiony, że mimo późnej godziny poszedł do kominka i spalił list od (rzecz jasna) Umpagampasów. Wyszedł na dwór przed najbliższe drzewo i uklęknął przed nim z wielką łopatą. Już miał zacząć kopać gdy przypomniało mu się, że musi uważać na groźnego wilka. Powoli jak gdyby nigdy nic okręcił się i zobaczył...

sobota, 28 stycznia 2012

Rozdział 6 - działanie

Nagle budzik zadzwonił. Była 7:30. Chłopiec wstawał do szkoły zawsze o 7:30. Lekcje zaczynały się natomiast o 8:30. Do szkoły miał zaledwie 5 minut, ale i tak wolał być wcześniej i czekać pod salą.
Babcia dzisiaj na śniadanie zrobiła Timowi "kulki" z mlekiem  (płatki z mlekiem).Chłopiec zjadł z apetytem babcine śniadanko, ubrał się, umył i sprawdził czy ma wszystkie książki do szkoły. Miał! A więc dał całusa buni Basi w policzek i wyszedł. Dziś był bardzo zadowolony, bo zaprosił Natalię do restauracji. To właściwie była jego pierwsza randka, a Natalia była tylko teoretycznie jego dziewczyną. Miał właśnie dziś zapytać czy zostanie jego miłością. Zatem jak już mówiłam maszerował sobie właśnie do szkoły. W końcu doszedł do wysokiego budynku z czterema piętrami i żółtymi ścianami. Był to gmach szkoły. Timowi szkoła z zewnętrznej części się nawet podobała, ale od środka było to koszmarne miejsce. Wszystko kojarzyło się z zadaniami domowymi, sprawdzianami, kartkówkami i nauką bezsensownych przedmiotów. Najlepszym przedmiotem jest alchemia. Ale przecież w szkołach nie ma takiego przedmiotu. Tim wiedział o alchemii jedynie z książek, ale wiedział, że na pewno w jakimś kraju wykładają alchemię.
W końcu musiał wejść do tego odrażającego budynku, pójść pod salę i usiąść pod ścianą. Po chwili wyjął swój tajemniczy przewodnik i jeszcze raz prześledził dokładnie tekst listu. Zajrzał z tyłu przewodnika, ponieważ tak wyczytał właśnie w wademekum, a tam zobaczył mały różowy, połyskujący kluczyk, który z treści wynikało miał otwierać szkatułkę znalezioną kilka lat temu. Dzwonek zadzwonił. Chłopiec wsunął w małą kieszeń z przodu plecaka przewodnik i stanął za resztą innych uczniów. Pierwszą lekcją miał być polski. Po pięciu minutach przybiegła pani Pączuś. Otworzyła w pośpiechu klasę i zostawiła uczniów na minutę samych. Dzieci rozłożyły książki na ławkach i usiadły. Po chwili wróciła pani Pączuś - biegnąc na kilkucentymetrowych szpilkach. Dotarła w końcu zziajana do sali i stanęła przy biurku. Przywitała się z uczniami i usiadła wygodnie w mięciutkim fotelu.
- Proszę zapisać - powiedziała nagle - lekcja, temat: Co to opowiadanie - przypomnienie.
Wszyscy zapisali posłusznie w zeszytach . Wszyscy, tylko nie Tim. W tym czasie chłopiec siedział i patrzył w sufit. Miał mieszane uczucia. Był bardzo ciekawy co się stanie po otworzeniu szkatułki i zestresowany czy uda mu się pierwsze spotkanie z Natalią.
Nagle wszystkie jego myśli rozlały się. Usłyszał surowy głos pani Pączuś:
- Kochany Timku dlaczego nie masz zapisanego tematu w zeszycie?
Biedny Tim nie wiedział co odpowiedzieć więc siedział cicho. Nagle usłyszał cichy, szyderczy śmiech za swoimi plecami. To był Włodek. Tim nie cierpiał Włodka, a czasem wręcz nienawidził!!! Włodek był pierwszym, który stwierdził, że Tim jest inny, dziwny. Od tamtej pory prawie wszyscy trzymają się jego opinii, a ponad to twierdzą, że jest on przywódcą całej podstawówki. Cieszy się on ogromną chwałą. Powstały nawet blogi na temat jaki on jest mądry i życzliwy dla wszystkich.
Tim znów usłyszał surowy głos pani Pączuś:
- Odpowiesz mi wreszcie na pytanie niemowo?
Dzięki Timowi, który nie odpowiadał na pytania skończyła się lekcja. Wszyscy schowali podręczniki od polskiego. Później chłopiec miał jeszcze kilka lekcji. Po szkole szedł prosto po Natalię do równoległej klasy. Wszyscy byłi pod ogromnym wrażeniem, że ta ofira losu Tim znalazł sobie tak piękną dziewczynę jak Natalia.
Chłopiec wynajął limuzynę i spod szkoły pojechali do restauracji. Wszystko: restauracja, limuzyna i kolacja. Za to zapłacił sam Tim ze swoich oszczędności. Na tą chwilę czekał już od roku. Wreszcie dojechali do restauracji i zajęli miejsca. Czekali na kelnera wpatrując się sobie w oczy.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Rozdział 5 - przewodnik i list

Gdy do sali zapukała pani Pączuś - grubiutka kobitka, która uczyła klasę Tima języka polskiego i przerwała lekcje ogłaszając apel.
Ach apel gdyby nie on to Tim pewnie siedziałby już na niskim taboreciku z czapeczką z napisem: "Osioł". Był dłużny pani profesor. Rzecz jasna czego nie powiedział Jej samej, bo ona doniosłaby Świecy i miałby zepsuty weekend. Nie mógł zaplanować piątku inaczej, ponieważ umówił się z Natalią. Tym bardziej, że zaprosił ją do bardzo drogiej restauracji. Miejsca zarezerwował już w zeszłym miesiącu. Na szczęście piątek miał nastąpić jutro więc miał trochę czasu, aby porozmawiać z babcią.
Jednak na razie musiał maszerować wraz z całą klasą na apel, który odbywał się w sali gimnastycznej. W niej była super akustyka. Po co jednak była akustyka jak przecież wykład był strasznie nudny. W szkole Tima co jakiś czas odbywały się apele naukowe i wszyscy uczniowie obowiązkowo musieli na nie chodzić!!! Ale nasz bohater nie miał nic przeciwko. Wolał mieć nudny apel niż lekcje z panną Świecą. Przynajmniej na apelu mógł sobie smsować z babcią. Tam był taki pogłos, że nie było słychać nawet gdy przyszła wiadomość. Chłopiec wyjął z kieszeni iPhona7 i szybko sprawdził wiadomość. Babcia w odpowiedzi na jego smsa napisała: "Kochany wnusiu! To bardzo interesująca sprawa. Rzeczywiście, jak myślałam nie cierpiąca zwłoki. Wiesz co, coś wiem na ten temat. Wszystkie ważne sprawy omówimy po szkole. A teraz nie pisz za dużo, bo musisz uważać na lekcji. Całuję, babcia."
Chłopiec włożył komórkę do kieszeni. Był tym tak podekscytowany, że rozłożył się wygodnie na krześle i zaczął rozmyślać. Nawet nie spostrzegł się kiedy zasnął...
Nie wiadomo ile spał. Gdy obudził się siedział na tym samym krześle, w tej samej sali tylko, że nikogo nie było poza nim i przerażoną panią sprzątaczką. Stara, opyziała staruszka patrzyła na niego, a w oczach miała przerażenie.
- Gdzie się wszyscy podziali? - zapytał oniemiałą ze zdziwienia staruszkę.
- Jacy wszyscy? - dopytywała staruszka.
- Wszyscy uczniowie, którzy byli na apelu - odpowiedział Tim.
- Jak to gdzie? Dwie godziny temu poszli do domu - odparła z coraz większym zdziwieniem.
Ja nie mogę! Przespałem cały apel. Pewnie babcia wysłała już ze 100 smsów. Wyjął z kieszeni komórkę i wyświetlił wszystkie smsy. Babcia napisała ich 120 w ciągu dwóch godzin. Nie rozumiał tylko po co kilkadziesiąt razy napisała ten sam tekst zamiast wysłać wiadomość 120 razy - myślał sobie Tim.
Szybko wyszedł z sali przebrał się i poszedł czym prędzej do domu. Babcia zapewne denerwowała się gdzie on przebywa. Gdy dotarł do domu zobaczył zapłakaną babcię i powiedział, że bardzo przeprasza, ale przysnęło mu się na apelu. Wtedy babcia roześmiała się do rozpuku i powiedziała, że i jej zdarzało się przysnąć na lekcjach i przyjść później do domu. Babcia Basia zaraz nalała Timowi zupy pomidorowej do miski i kazała zjeść. Tim choć nie głodny musiał zjeść wszystko, bo u babci zawsze trzeba zjeść cały obiad do końca. Gdy zjadł już całą swoja porcję babcia i wnuk usiedli na kanapie i wtedy Tim wyjął przewodnik i podał go babci Basi. Ta przejrzała uważnie mosiężną księgę i chwilę się zastanowiła. Ta książka była jej bardzo znana. Kiedyś jej mąż Jerzy, który już nie żył i też znalazł identyczną księgę. To oznaczało tylko jedno. Teraz Tim miał przeżyć przygodą swojego życia. Babcia zamierzała dać wnukowi parę wskazówek, ale wszystkiego nie mówić. Szkoda tylko, że w księdze nastąpiła zamiana. Niektóre rzeczy różniły się.
- A więc mój wnusiu dziś chciałabym przekazać tobie ogromną wiedzę na temat przewodnika. Ten oto przewodnik nie jest zwykłym wademekum. On opowiada dzieje, mapy i historię pewnej krainy imieniem "Umpagampasja". Teraz ty jesteś bohaterem i jedyną nadzieją tej krainy. Będziesz musiał wszystko robić tak jak pisze w listach i będą podpowiadać ci różne stworzenia. Więcej natomiast dowiesz się z listu, który jest na pierwszej stronie przewodnika - to powiedziawszy babcia podała wnukowi księgę.
Tim otworzył okładkę książki i zobaczył w środku zaadresowany właśnie do niego. Otworzył go i przeczytał:"Witaj nasz bohaterze Timie Nowell!
Chcielibyśmy poprosić ciebie abyś uratował naszą krainę przed złym władcą Umpagumpasem, który strącił z tronu naszego poczciwego króla Umpagampasa i ukrył gdzieś hen, hen daleko. Mamy nadzieję, że nam jak najprędzej pomożesz. Następne wskazówki znajdziesz w skrzyni, którą przed wielu, wielu laty próbowałeś otworzyć. Kluczyk znajduje się z tyłu przewodnika. Ale pamiętaj nie możesz nigdy zadawać się z istotami, które pytają ciebie; czy pomóc ci troszkę. Mają one krzywe zęby, umieją przemieniać się prawie we wszystko i kochają wszystko co się złoci.
                                                                                                       Mieszkańcy Umpagampasji.:) 

List był wielką zagadką, ale musiał poczekać do jutra, bo zaraz zbliżała się pora snu.

Rozdział 4 - tajemniczy przewodnik

Minęło wiele czasu od odnalezienia tajemniczej szkatułki i galeona. Od tamtego czasu Tim poszukiwał we wszystkich możliwych źródłach informacji o galeonach. Niestety nic nie mógł znaleźć. Był już rok 2019. Wszystkie poprzednie lata minęły strasznie szybko. Nic niezwykłego się nie wydarzyło. Teraz Tim miał 12 lat, dziewczynę Natalię no i oczywiście swoją babcię Basię, która i tak super się trzymała zważywszy na to, że miała już 71 lat na karku. Pewnego dnia gdy Tim otwierał swoją szafkę szkolną (wszystkie szafki w szkole były na kod) zobaczył w niej coś bardzo dziwnego. Na jednej z półeczek leżała paczka zaadresowana właśnie do niego. To dziwne! Nikt nigdy nic nie pisał do Tima. Zaskoczony odwiązał dużą kokardę i otworzył wieko pudełka, a w środku była książka. Z zaciekawieniem przeczytał tytuł: "Przewodnik po...". Więcej nie było widać. Ostatni wyraz był zamazany. Zadzwonił dzwonek, Tim odłożył przewodnik, zamknął szafkę i poszedł na lekcje. Teraz miała być HISTORIA! Pięta achillesowa Tima. Mimo to lekcja była nudna i jak na Tima strasznie prosta. Pani Małgorzata Świeca zadała im dwie strony w ćwiczeniach. Chłopiec nabazgrał coś w zeszycie ćwiczeń i zamknął książkę. Pani wybierała różnych uczniów do odpowiedzi ustnych, a naszego Tima nie obchodziła pani. Teraz myślał jak to się stało, że książka znalazła się dziwnym trafem u niego w szafie. Wiedział, że musi poinformować o tym natychmiast bunię Basię. Ukradkiem wyjął telefon (iPhona7 - w 2019 był już taki tylko, że mówiło się co komórka ma robić) i po cichu powiedział, aby komórka zapisała wiadomość: "Cześć! Dziś w szkolnej szafce znalazłem dziwny prezent - PRZEWODNIK PO... - dalej było zamazane. Jak wiesz co to jest to odpisz jak najszybciej. Pa, całuję". Tim wsunął iPhona7 do starego plecaka (jeszcze po swoim tacie) i usiadł wyprostowany wpatrując się co ta (głupia) pani notuje na tablicy i nie starając się w ogóle przepisał do zeszytu. Nagle rozległ się jakiś głos: Masz wiadomość - pisze babcia Basia.
Ale kicha! Zapomniałem wyłączyć głosu. Zaraz pewnie Świeca posadzi mnie przed całą klasą i włoży mi na głowę czapeczkę z napisem: "Osioł". Już raz tak miałem, ale to nic. Zachowam się jak bym naprawdę nie pisał sms. Tim, Blacha (to takie hasełko 2019 roku, co oznacza spoko).
Nagle Świeca odwróciła się od tablicy i zaczęła łypać swoimi wielkimi gałami po sali i już miała coś powiedzieć gdy...

czwartek, 19 stycznia 2012

Rozdział 3 - tajemnica galeona

Chłopiec wraz ze swoją babcią weszli właśnie do domku i usiedli w salonie na kanapie. Babcia odkaszlnęła.
- A więc tak mój drogi wnusiu chciałabym przekazać ci coś o czym niektóre osoby nie powinny się dowiedzieć. Otóż w naszym domu znajdują się magiczne wrota i różne magiczne przedmioty - babcia zaczęła rozpoczynając od łagodniejszej części rozmowy (właściwie monologu).
Chłopiec był oniemiały ze zdziwienia. Przecież wiele razy cała rodzina powtarzała mu o tym, że magia nie istnieje. Wolał jednak wysłuchać buni Basi i nie przerywać jej w przemowie. Tak więc uzbroił się w cierpliwość.
- Nie miałam odwagi powiedzieć ci tego wcześniej i to przy całej rodzinie, bo oni sądzą, że to co ja mówię to tylko kłamstwo. Tak więc już powiedziałam u nas w domu są magiczne wrota. Jednak nie wszyscy mogą wchodzić do tych drzwi. Te wszystkie historie, które tobie chcę właśnie opowiedzieć są przekazywane z pokolenia na pokolenie, ale z rodzeństwa zawsze wybiera się najsprytniejszego lub najsprytniejszą. Ja byłam ostatnią, a teraz wybrałam ciebie na następce - ciągnęła dalej babcia.
- Ja następcą ciebie?!
- Tak. Przecież tylko ty wysłuchujesz mnie uważnie i wierzysz mi w to co mówię. Dobra to zaraz pokarzę tobie klucze do drzwi.
Po czym otworzyła małą szufladkę w kredensie obok i wyjęła z niej małą szkatułeczkę zamykaną na kłódkę. Wyjęła ze spodni mały, różowy kluczyk i odkluczyła małe pudełeczko. W środku były trzy klucze. Jeden z liczbą 10, drugi z cyfrą 1 i trzeci z cyfrą 11.
- Tymi kluczami otwierasz wrota, w pewien przedziwny sposób, który sam musisz odgadnąć. Dalej poradzisz sobie sam. Powodzenia! - powiedziała z zadowoleniem babcia.
- Jak to mam zaczynać już teraz? Przecież nic nie wiem po za wrotami i trzema kluczami.
- Reszty dowiesz się gdy otworzysz wrota.
- Ale ja nie wiem w jaki sposób otworzyć te magiczne drzwi?
- Jesteś ambitny więc sobie poradzisz.
Poradzisz sobie! Też mi słowa! Czy ten gostek, który wymyślił te wrota nie mógł skonstruować łatwiejszego mechanizmu otwierania drzwi. No, ale przecież ten gość napewno już nie żył. Uwielbiam te wszystkie fantastyczne historie, ale one zawsze dobrze się kończą, a te jest realna więc dobrze skończyć się nie musi! - myślał sobie mały Timek. -  On wyrusza w wielką przygodę, a pojutrze odbywają się jego 6 urodziny. Z resztą nie ważne!
Zabrał się więc do roboty. Najpierw usiadł wygodnie przy stole, rozłożył klucze, które dostał od babci. Bunia zostawiła Tima na chwilę samego. Chłopiec zastanawiał się nad tym co zrobić. Stwierdził, że klucze ułożone mogą być według wartości. Sprawdził na wrotach i ...
Nie wyszło! A może od największej do najmniejszej? Nie, to też nie pasowało. Przecież musiało być na to jakieś sensowne rozwiązanie. A w sumie po co, przecież to miała chyba być fantastyczna przygoda. Spróbował więc ułożyć taki szyk: 11, 1, 10. Sprawdził, czy działa i ... działało!:) Chłopiec otworzył wrota, a tam była zamknięta szkatułka i jeden GALEON.


wtorek, 17 stycznia 2012

Rozdział 2 - początek przygody

Gdy tak nasz mały bohater leżał sobie na mięciutkiej, świeżej trawce liżąc lizaka wyobrażał sobie, że chmury mają różne przedziwne kształty. Rozmarzył się. Myślał o tym, że może kiedyś cudem wejdzie przez tajemnicze przejście do przepięknej krainy, w której wszystkie jego marzenia się spełniają, a babcia jest mądrą i rozsądną królową fantastycznego świata. Wtedy, gdy o tym tak rozmyślał obok niego pojawiła się jakaś istota, a była to babcia Basia, której Tim nie zauważył w pierwszym momencie. Babcia widząc szczęśliwego wnuka usiadła obok, by zapytać co sprawiło, że na jego twarzy pojawił się uśmieszek.
- Tim co sprawiło, że jesteś taki wesoły? - zapytała babcia.
- Patrząc w niebo wyobrażam sobie, że te chmury to jakieś dziwne kształty, a mnie kiedyś czeka wielka przygoda w dalekiej krainie. A ty ... ty będziesz najmądrzejszą i najrozsądniejszą królową na świecie - odpowiedział przejęty Tim.
Babci mógł powiedzieć o wszystkim. Nie mamie, nie tacie, nie rodzeństwu. Tylko jego babci Basi! Tim zawsze uważał, że jego babcia jest czarodziejką, ale to przecież nierealne żeby ktoś był czarodziejem, czy czarodziejką.
- Tim, przyszłam tu właściwie po to, aby powiedzieć ci coś bardzo ważnego. Myślę, że jesteś na tyle duży, abyś mógł już o tym się dowiedzieć. Czy jesteś na to gotowy?
Tim zastanawiał się. Właściwie wszyscy uważali go za niedojrzałego, małego chłopca prócz babci. To akurat było najmniej ważne, bo zżerała go straszna ciekawość co też babcia ma mu do przekazania. To drugie było jednak silniejsze od niego.
- Jestem gotowy! - odpowiedział odważnie po chwili namysłu.
- Dobrze zatem musimy najpierw pójść do domu, bo tego nie może usłyszeć nikt oprócz ciebie, Tim - odparła babcia Basia.
Chłopiec był z siebie bardzo zadowolony. Najbardziej podobało mu się to, że babcia powiedziała, że nikt oprócz niego nie może tego usłyszeć. Czyżby był aż tak ważny, aby ta wiadomość została przekazana tylko jemu? Na to pytanie przez dłuższy czas próbował znaleźć odpowiedź.


Rozdział 1 - historia Tima i rodziny

Tim Nowell urodził się 14 czerwca 2007 roku w Jarocinie, w domu, na ulicy Kusocińskiego 32. Z resztą cały czas tam mieszkał. Nie chodził do przedszkola. Opiekowała się nim babcia Basia mająca 64 lata. Kochała swojego wnusia najbardziej ze wszystkich wnuków, ale nie zdradzała tego nikomu zważywszy na to, że miała ona 4 wnucząt. Byli to: Tim, Liza (8 lat), Rick (12 lat) i Kostek (18 lat). Kostek niedawno wyprowadził się do dziewczyny, Liza i Rick chodzili do szkoły, a Tim siedział z babcią w domu. Natomiast mama tej gromadki (córka babci Basi) Zuzanna Nowell pracowała jako cukiernik, a tata Joe Nowell był górnikiem. Rodzice Tima zawsze mu powtarzali, że kochają go nad życie jednak Tim wiedział, że jest "czarną owcą" rodziny. Nie tylko obcy tak uważali, rodzinę również nie obchodził los Tima. Jedynie babci Basi głowa była w tym, aby wychować Timka na dorosłego, mężnego i odpowiedzialnego mężczyznę. Zadaniem rodziców było tylko kupienie dla Tima jedzenia i zadbanych ubrań oraz przyborów naukowych. Babcia dla Tima była najważniejsza, bo bez niej Tima życie nie miałoby sensu.

Przedmowa

Malutki, pięcioletni Timek leżał na trawie wpatrując się w chmury. Lizał dużego lizaka, który był prezentem od babci Basi. Tylko ona dbała o przyjemności dla Tima. Chłopiec ten był samotny.
- On jest dziwny, taki inny niż wszyscy - mówili wszyscy znający Tima. Jednak mały Tim miał wielkie ambicje, które ukrywał przed wszystkimi poza babcią Basią, z którą zresztą tylko rozmawiał. On miał przed sobą wielkie plany, które znała jedynie ukochana babcia.