Chłopiec wraz ze swoją babcią weszli właśnie do domku i usiedli w salonie na kanapie. Babcia odkaszlnęła.
- A więc tak mój drogi wnusiu chciałabym przekazać ci coś o czym niektóre osoby nie powinny się dowiedzieć. Otóż w naszym domu znajdują się magiczne wrota i różne magiczne przedmioty - babcia zaczęła rozpoczynając od łagodniejszej części rozmowy (właściwie monologu).
Chłopiec był oniemiały ze zdziwienia. Przecież wiele razy cała rodzina powtarzała mu o tym, że magia nie istnieje. Wolał jednak wysłuchać buni Basi i nie przerywać jej w przemowie. Tak więc uzbroił się w cierpliwość.
- Nie miałam odwagi powiedzieć ci tego wcześniej i to przy całej rodzinie, bo oni sądzą, że to co ja mówię to tylko kłamstwo. Tak więc już powiedziałam u nas w domu są magiczne wrota. Jednak nie wszyscy mogą wchodzić do tych drzwi. Te wszystkie historie, które tobie chcę właśnie opowiedzieć są przekazywane z pokolenia na pokolenie, ale z rodzeństwa zawsze wybiera się najsprytniejszego lub najsprytniejszą. Ja byłam ostatnią, a teraz wybrałam ciebie na następce - ciągnęła dalej babcia.
- Ja następcą ciebie?!
- Tak. Przecież tylko ty wysłuchujesz mnie uważnie i wierzysz mi w to co mówię. Dobra to zaraz pokarzę tobie klucze do drzwi.
Po czym otworzyła małą szufladkę w kredensie obok i wyjęła z niej małą szkatułeczkę zamykaną na kłódkę. Wyjęła ze spodni mały, różowy kluczyk i odkluczyła małe pudełeczko. W środku były trzy klucze. Jeden z liczbą 10, drugi z cyfrą 1 i trzeci z cyfrą 11.
- Tymi kluczami otwierasz wrota, w pewien przedziwny sposób, który sam musisz odgadnąć. Dalej poradzisz sobie sam. Powodzenia! - powiedziała z zadowoleniem babcia.
- Jak to mam zaczynać już teraz? Przecież nic nie wiem po za wrotami i trzema kluczami.
- Reszty dowiesz się gdy otworzysz wrota.
- Ale ja nie wiem w jaki sposób otworzyć te magiczne drzwi?
- Jesteś ambitny więc sobie poradzisz.
Poradzisz sobie! Też mi słowa! Czy ten gostek, który wymyślił te wrota nie mógł skonstruować łatwiejszego mechanizmu otwierania drzwi. No, ale przecież ten gość napewno już nie żył. Uwielbiam te wszystkie fantastyczne historie, ale one zawsze dobrze się kończą, a te jest realna więc dobrze skończyć się nie musi! - myślał sobie mały Timek. - On wyrusza w wielką przygodę, a pojutrze odbywają się jego 6 urodziny. Z resztą nie ważne!
Zabrał się więc do roboty. Najpierw usiadł wygodnie przy stole, rozłożył klucze, które dostał od babci. Bunia zostawiła Tima na chwilę samego. Chłopiec zastanawiał się nad tym co zrobić. Stwierdził, że klucze ułożone mogą być według wartości. Sprawdził na wrotach i ...
Nie wyszło! A może od największej do najmniejszej? Nie, to też nie pasowało. Przecież musiało być na to jakieś sensowne rozwiązanie. A w sumie po co, przecież to miała chyba być fantastyczna przygoda. Spróbował więc ułożyć taki szyk: 11, 1, 10. Sprawdził, czy działa i ... działało!:) Chłopiec otworzył wrota, a tam była zamknięta szkatułka i jeden GALEON.

- A więc tak mój drogi wnusiu chciałabym przekazać ci coś o czym niektóre osoby nie powinny się dowiedzieć. Otóż w naszym domu znajdują się magiczne wrota i różne magiczne przedmioty - babcia zaczęła rozpoczynając od łagodniejszej części rozmowy (właściwie monologu).
Chłopiec był oniemiały ze zdziwienia. Przecież wiele razy cała rodzina powtarzała mu o tym, że magia nie istnieje. Wolał jednak wysłuchać buni Basi i nie przerywać jej w przemowie. Tak więc uzbroił się w cierpliwość.
- Nie miałam odwagi powiedzieć ci tego wcześniej i to przy całej rodzinie, bo oni sądzą, że to co ja mówię to tylko kłamstwo. Tak więc już powiedziałam u nas w domu są magiczne wrota. Jednak nie wszyscy mogą wchodzić do tych drzwi. Te wszystkie historie, które tobie chcę właśnie opowiedzieć są przekazywane z pokolenia na pokolenie, ale z rodzeństwa zawsze wybiera się najsprytniejszego lub najsprytniejszą. Ja byłam ostatnią, a teraz wybrałam ciebie na następce - ciągnęła dalej babcia.
- Ja następcą ciebie?!
- Tak. Przecież tylko ty wysłuchujesz mnie uważnie i wierzysz mi w to co mówię. Dobra to zaraz pokarzę tobie klucze do drzwi.
Po czym otworzyła małą szufladkę w kredensie obok i wyjęła z niej małą szkatułeczkę zamykaną na kłódkę. Wyjęła ze spodni mały, różowy kluczyk i odkluczyła małe pudełeczko. W środku były trzy klucze. Jeden z liczbą 10, drugi z cyfrą 1 i trzeci z cyfrą 11.
- Tymi kluczami otwierasz wrota, w pewien przedziwny sposób, który sam musisz odgadnąć. Dalej poradzisz sobie sam. Powodzenia! - powiedziała z zadowoleniem babcia.
- Jak to mam zaczynać już teraz? Przecież nic nie wiem po za wrotami i trzema kluczami.
- Reszty dowiesz się gdy otworzysz wrota.
- Ale ja nie wiem w jaki sposób otworzyć te magiczne drzwi?
- Jesteś ambitny więc sobie poradzisz.
Poradzisz sobie! Też mi słowa! Czy ten gostek, który wymyślił te wrota nie mógł skonstruować łatwiejszego mechanizmu otwierania drzwi. No, ale przecież ten gość napewno już nie żył. Uwielbiam te wszystkie fantastyczne historie, ale one zawsze dobrze się kończą, a te jest realna więc dobrze skończyć się nie musi! - myślał sobie mały Timek. - On wyrusza w wielką przygodę, a pojutrze odbywają się jego 6 urodziny. Z resztą nie ważne!
Zabrał się więc do roboty. Najpierw usiadł wygodnie przy stole, rozłożył klucze, które dostał od babci. Bunia zostawiła Tima na chwilę samego. Chłopiec zastanawiał się nad tym co zrobić. Stwierdził, że klucze ułożone mogą być według wartości. Sprawdził na wrotach i ...
Nie wyszło! A może od największej do najmniejszej? Nie, to też nie pasowało. Przecież musiało być na to jakieś sensowne rozwiązanie. A w sumie po co, przecież to miała chyba być fantastyczna przygoda. Spróbował więc ułożyć taki szyk: 11, 1, 10. Sprawdził, czy działa i ... działało!:) Chłopiec otworzył wrota, a tam była zamknięta szkatułka i jeden GALEON.

Mega wciągające:) już nie mogę się doczekać co dalej :* Ps. na flogu są nowe zdjęcia ;) ~ Wiki:*
OdpowiedzUsuń