Czy chcesz dowiedzieć się jak dalej potoczą się losy Tima? To zostań obserwatorem tej strony i często wchodź. :)









sobota, 5 maja 2012

Rozdział 15 - nowi znajomkowie

Tim obudził się rano ze świadomością, iż nie będzie to dzień jak zawsze. Powoli wstał, pościelił łóżko i ubrał się. Gdy wszystkie swoje codzienne powinności wykonał usiadł spokojnie na łóżeczku wiedząc, że dzisiaj spędzi pierwszą noc w sierocińcu - bez babci, rodzeństwa i niemiłych rodziców. Po chwili namysłu wstał i wziął swój ulubiony, wytarty plecak, wcisnął tam bluzkę i spodnie na zmianę, a także tajemniczy przewodnik, list i szkatułkę od babci. Dodał także ulubiony długopis, notatnik i zdjęcie buni Basi. Było jeszcze trochę luzu w kieszeni plecaka, więc włożył tam jeszcze trampki, aby nie mieć tylko tych "brzydkich" z domu dziecka. Nagle usłyszał głos wchodzenia po schodach. Szli mama oraz tata. Po chwili drzwi jego pokoju zaskrzypiały. W sypialni Tima pojawili się rodzice. Matka podeszła nieśmiało do chłopca i powiedziała poważnym i zarazem głupawym głosem:
- Tim, synu mój nadeszła chwila, w której powinieneś się o czymś dowiedzieć. Będziesz musiał zamieszkać w sierocińcu...
Matka nie zdążyła dokończyć gdyż wściekły Tim nie mógł wytrzymać więc ryknął:
- Czemu ja? Czemu nie inni? Co ja jestem gorszy? Ha! Gdy będę już dorosły odwdzięczę się za waszą troskę!
Rodzice zrobili tylko gest, aby się szybko zebrał i poszedł do samochodu. Tim dopakował szybko MP5 (wynaleźli już wtedy takie urządzenie. Było ono takie jak MP4 tylko dodali aplikację ściągania piosenek z internetu i karaoke - można z lyrics). Chłopak usiadł na tylne miejsce Nissana Navary i ruszyli. Terenowe auto jechało z prędkością 100 na godzinę. W tle "leciało" Gotye "Somebody that I used to know". Przy tej piosence nic się nie liczy - ona daje wszystko. Zajechali przed sierociniec właśnie gdy muzyka ucichła. Tim wyszedł przed budynek, matka odjechała, a ten zadzwonił dzwonkiem. Po dwóch minutach do drzwi podeszła miło wyglądająca pani w długich włosach i zapytała o co chodzi.
- Moi rodzice mają problem z narkotykami. Już nie wytrzymywałem z nimi... A co ja pani będę opowiadał - chciałem zacząć nowe życie - powiedział Tim wiedząc, że rodzice na pewno mieli jakiś inny powód, aby zostawiać go w domu dziecka.
Pani nic nie odpowiedziała. Zapewne rozumiała doskonale niby - powód dla, którego Tim tu trafił. Po chwili szedł już razem z panią. Weszli do dużej sali. Nagle usłyszał za swoimi plecami głos pani:
-Dzieci już, już. Przedstawcie się.
- Cześć, siema jestem Buła- odparł niski, krępy chłopak przypominający przywódcę.
- Hejka - odrzekł chudy, niepozorny chłopina.
Nikogo w sali więcej nie zauważył. Momentalnie usłyszał cichy, słodki głosik z dołu:
- Bobo, Bobo, Bobo, a guuuuuuuuuuuuuuu - był to mały bobas, którego Buła kiedyś nazwał Bobo i tak po prostu zostało.
Mały kimnął po chwili na ziemi, w dogodnym miejscu jak dla malca. Każdy wie, że dobre miejsce dla tak małego dzieciaka może być nawet w śmietniku. Wracając jednak do Tima ten milczał i rejestrował zachowania pozostałych. Ciekawiło go jedno: Jacy się okażą?

1 komentarz: