Brodaty „gość” podszedł do Tima, wyciągnął do niego rękę i nagle… Tim zasnął. Kiko zabrał bezwładne ciało chłopca i przeniósł je do pokoju, który wyglądał jak salka szpitalna. Po chwili położył go na leżance i zawołał swojego „Pana”. Czarownik podszedł spokojnie do łóżka i położył rękę na głowie 12 – nastolatka szepcząc coś pod nosem. Następnie rzekł:
- „Travilus – cumulus”. Natychmiast nad głową Tima pojawiła się ogromna, niebieska łuna. Starzec kiwnął głową w stronę Kiko i powiedział:
- Miałeś rację. On o wszystkim wie, a ci „głupcy” (mieszkańcy Umpagampasji) piszą o nas jako bezimienni. Tak myślałem BESZCZELNOŚĆ!!! Zaraz wyczyścimy ten mały „móżdżek” chłopaka. Podaj szczyptę soli z Travilusa. Zobacz, a nie mówiłem, że taki dzieciak to się nie ochroni!
– „Panie” oto sól z Travilusa.
– Dziękuję, myślę, że to powinno wystarczyć. Za dużo też nie można podać, bo to może spowodować duży zamęt w jego umyśle. Właśnie brodacz miał nasypać tej dziwnej mieszanki soli z Travilusem gdy chłopiec się zbudził i zobaczył jaki rytuał ma powstać nad jego głową, przestraszył się i wybiegł z „salki szpitalnej”. Czarownik wściekł się nie lada i wybiegł pędem (jak na swoje lata, bo miał 102 na karku). Tim pędził co sił w nogach, a trzeba powiedzieć, że był mistrzem w bieganiu. Wygrał nawet raz konkurs w bieganiu (krajowy). Nagle w oddali zobaczył małą chatkę. Stwierdził, że pobiegnie tam i przenocuje, a rano wróci do domu. Wiedział, że bunia Basia będzie się denerwowała, ale na pewno go zrozumie. W takiej sytuacji! Po dziesięciu minutach dobiegł do celu. Chata wyglądała na opuszczoną, ale z małego kominka tlił się jeszcze ogień. Mogły być dwie wersje wydarzeń: Primo; Ktoś nie lubi mieć za ciepło w domku, Secundo; Niedawno opuścił domostwo. Czarownika widać było już niedaleko. Nie miał czasu na zastanowienie. Zapukał. Usłyszał ciche stukanie obcasów. Otworzyła mu staruszka, a raczej czarownica. Tim nieśmiało zapytał:
- Czy mógłbym u pani przenocować? To pilna sprawa! Proszę! Stara czarownica zrozumiała go i zaprowadziła do miłego wbrew pozorom domku. Zaraz wskazała swoimi długimi, brudnymi pazurami łóżko i Tim nie mogąc już wytrzymać ze zmęczenia zasnął(…). Rano gdy się obudził nie mógł przypomnieć sobie dlaczego przebywa w tym domku i w dodatku śpi na czyimś łóżku. Po chwili przyszła staruszka niosąc szklankę mleka i ciasteczka. Chłopiec momentalnie przypomniał sobie wcześniejsze wydarzenia. Przeleciały one przez jego głowę jak błyskawica. Nagle ocknął się i przywitał:
- Dzień dobry.
– Dobry? Wcale nie dobry! Raczej paskudny! A teraz wstawaj i jedz śniadanie. Masz szczęście, że akurat miałam coś w zapasie, bo zwykle mam tylko wystarczającą porcję dla siebie.
– Dobry? Wcale nie dobry! Raczej paskudny! A teraz wstawaj i jedz śniadanie. Masz szczęście, że akurat miałam coś w zapasie, bo zwykle mam tylko wystarczającą porcję dla siebie.
– Dziękuję, a jak pani ma na imię?
– Mnie pytasz?! Po co ci ta wiadomość? Jestem przecież tylko ohydną i brzydką wiedźmą. Dobrze, jak już pytasz to odpowiem. Zwą mnie Mandragora (jak taka roślina). Posil się więc i przyjdź. Porozmawiamy. Chłopiec sięgnął po szklankę mleka i obrócił się, aby zobaczyć widoki z okna. Zerknął i… cały zesztywniał, pobladł! Zdołał wyksztusić tylko: - Po… po… mmmm… ocy! Zaraz poczuł czyjś oddech na karku. To był…
Super rozdział.
OdpowiedzUsuńTo okno jest fajne ;]
Noom, wiesz z netu!!! :) ;)
UsuńŚwietne oraz bardzo interesujące rozdziały :)
Usuń